Chłopak siedział oparty o szorstką ścianę budynku i przyglądał się przechodzącym przed nim uczniom. Uważał, że wszyscy byli tacy sami. Że wszyscy uważali go za dziwaka. Omijali go szerokim łukiem. Ale w sumie to go cieszyło. Nikogo nie potrzebował. Był niezależny. Choć gdzieś w głębi serca, brakowało mu czyjejś bliskości. Ale ukrywał to, nawet przed samym sobą. Ile to już razy przekonywał samego siebie, że nikogo nie potrzebuje. Prawie za każdym razem mu się to udawało. Tylko co z tego, skoro już po kilku tygodniach ta uporczywa, denerwująca myśl wracała? Chłopak zagryzł zęby tak mocno, aż nie poczuł bólu. Nie lubił nad tym myśleć. W ogóle nie lubił myśleć. Nie przepadał też za uczuciami i uśmiechem. Sam bardzo rzadko się uśmiechał, a jeśli już to raczej ironicznie.
Takeshi spojrzał na zegarek na ręce i zarzucił kaptur na głowę. "Znowu się spóźniają.." pomyślał ponuro. Czuł na sobie ciekawskie spojrzenie przechodzących obok dziewczyn. Kiedy tylko go minęły szepnęły coś sobie i zachichotały. Zacisnął dłonie w pięści tak mocno, że paznokcie przebiły mu skórę. W chłopaku narastała złość, której nie potrafił kontrolować. Jeśli zaraz się nie uspokoi ludzie, którzy nawiną mu się na drogę skończą z poderżniętym gardłem. Czy tego chcą czy nie. Nauczą się w końcu, że Takeshi'ego nie wolno denerwować.
-Te, Takeo*, to szkoła, a nie plac bezdomnych-zaśmiał się blondyn, mijając czarnowłosego chłopaka. Ten wbił w niego mordercze spojrzenie. Początek roku, nawet nie było uroczystości, a on już miał ochotę wszystkich pozabijać. A w szczególności tych, którzy uważali się za lepszych.
Nagle, jak w jakimś koszmarze, Soul'a zaczęły otaczać twarze różnych uczniów, na wpół przezroczyste. Do jego uszu dolatywały różne przyciszone szepty, śmiechy, kpiny. Chłopak miał wrażenie, że stają się coraz głośniejsze, tak głośne jakby miały zaraz rozsadzić mu głowę. Czuł przeszywający ból zmieszany z nienawiścią, wielką niczym wszechświat, skierowaną do wszystkich ludzi na ziemi.. Kiedy nagle usłyszał cichutki trzask, który niczym pomocnicza lina, wyrwał go z koszmaru na jawie.
Spojrzał przed siebie i jego szare oczy spoczęły na smukłych nogach jakiejś dziewczyny. Blada skóra odcinała się mocno od krótkiej granatowej spódniczki od mundurka. Spojrzenie Takeshi'ego leniwie przesuwało się do góry, po ubraniu uczennicy. Czarna marynarka, idealnie dopasowana do jej smukłego ciała opinała jej talię w taki sposób, że Take nie mógł powstrzymać przed delikatnym, ledwo zauważalnym, zboczeńskim uśmieszkiem. Długie czarne włosy związane miała w dwa kucyki przerzucone na piersi. Jednak stała do niego tyłem, więc chłopak nie mógł przyjrzeć się jej twarzy. Rozmawiała z kimś w samochodzie, którym, najwyraźniej, przyjechała. Szarooki znał takie jak ona. Ciało piękne, a na twarzy tona makijażu. A pod nim ukryte całe zło świata. Chociaż, chłopak mógł nieco przesadzać. Wtem odwróciła się do niego przodem i czarnowłosy chłopak ujrzał ją w końcu w pełnej okazałości. Spokojne spojrzenie czerwonych oczu wędrowało od jednego ucznia do kolejnego, kryjąc w sobie jakąś obawę lub coś podobnego. Lewe oko zasłaniała grzywka. Takeshi obserwował ją uważnie, gdy lekkim krokiem podążała w stronę wejścia do szkoły. W pewnej chwili pojawiła się w nim chęć zatrzymania dziewczyny, jednak powstrzymał się przed tym. Wiedział, że uważa go za dziwaka, tak jak cała reszta albo nawet go nie zauważyła. Take skupił się na tej jednej myśli i wbił mordercze spojrzenie w czubki swoich butów.
*-kiedyś tym imieniem byli nazywani niewolnicy i ludzie niższego stanu. W dzisiejszych czasach jest to słowo obraźliwe.
sobota, 10 października 2015
niedziela, 4 października 2015
Rozdział Pierwszy
Spojrzałam za okno na rozkołysane lekkim wiatrem drzewa. Mama krzątała się po kuchni przygotowując mi zdrowe śniadanie, a ja siedziałam przy stole grzecznie czekając. Kątem oka widziałam jej nienaganną figurę i perfekcyjny strój. Od zawsze marzyła i zmuszała mnie bym była taka jak ona. Idealna, perfekcyjna w każdym calu. Bez najmniejszej skazy, ze wzorowym zachowaniem i nienaganną opinią. Westchnęłam pod nosem i oparłam brodę na ręce. Po kilku sekundach moja rodzicielka stanęła nade mną z surową miną, położyła dłonie na biodrach i powiedziała chłodno.
-Nie garb się. Siedź prosto. I nie wzdychaj.
Trzy krótkie polecenia, które musiałam natychmiast wykonać. Usiadłam prosto powstrzymując się od przewrócenia oczami. Byłam wzorową córeczką, tak jak należało. Jednak z każdym dniem przytłaczało mnie to coraz bardziej. Miałam dość bycia "idealną". Ukrywania wszystkiego co we mnie siedzi. Wszystkich uczuć, emocji, myśli.
-Haneko, czemu uśmiech nie gości na twojej pięknej twarzy?-Pogodnym głosem spytał ojciec, który własnie wszedł do kuchni. Popatrzyłam na niego, a delikatny uśmiech sam wkradł mi się na usta. Stał kilka kroków ode mnie w czarnych spodniach wyprasowanych w "kancik" i białej koszuli. Dość niezdarnie próbował zawiązać sobie krawat, jednak w ogóle mu to nie wychodziło. Zaśmiałam się pod nosem podnosząc się z siedzenia.
-Nie rozśmieszaj jej, bo rozmaże makijaż.-Chłodny głos mojej matki nie wywołał na tacie żadnego wrażenia. Mężczyzna spojrzał na mnie i zaśmiał się bezgłośnie wzruszając bezradnie ramionami. Podeszłam do niego i chwyciłam za krawat. Może i nie umiałam wiązać go fachowo, tak jak moja mama, ale potrafiłam zrobić to lepiej od taty. Kiedy uporałam się z zawiązaniem go, poczułam jak przechodzą mnie dreszcze. Znałam to uczucie bardzo dobrze. Spojrzałam w prawo i zobaczyłam jak kobieta mierzy naszą dwójkę chłodnym wzrokiem. Chociaż słowo "chłodny" jest za delikatne.
-Mógłbyś w końcu nauczyć się wiązać krawat sam.-Powiedziała spokojnie. Poniekąd podziwiałam ją za to. Bo nawet w chwilach, kiedy jej głos powinien drżeć ze zdenerwowania nadal był spokojny, chłodny i opanowany.-Kogo będziesz o to prosił, kiedy Haneko wyjedzie?
-Gdzie wyjedzie?-Zapytaliśmy jednocześnie. Czyżby moja matka zaplanowała mi już całe życie?
-No jak to gdzie? Do najlepszego uniwersytetu jaki zna świat.
Mówiąc to postawiła na stole talerz z dwiema kanapkami. Następnie minęła zdziwionego tatę i wyszła z pomieszczenia. Spojrzałam na mężczyznę ze smutkiem. Ten objął mnie tylko ramieniem i pokręcił głową.
-Nie martw się. Hinata jeszcze zmieni zdanie.-Ścisnął mnie mocniej-A teraz jedz.
Wymusiłam na sobie uśmiech i posłusznie usiadłam do stołu. Tato nalał kawy do kubka i wyszedł z kuchni zostawiając mnie samą z myślami. Spojrzałam na kanapki ze zdrowymi kiełkami. Nie miałam już apetytu i szczerze mówiąc niedobrze mi się robiło od patrzenia na nie. Odsunęłam od siebie talerz i popatrzyłam za okno, za którym w dalszym ciągu szalał wiatr. Wiatr.. Jak ja bym chciała być tak wolna jak on...
-Nie garb się. Siedź prosto. I nie wzdychaj.
Trzy krótkie polecenia, które musiałam natychmiast wykonać. Usiadłam prosto powstrzymując się od przewrócenia oczami. Byłam wzorową córeczką, tak jak należało. Jednak z każdym dniem przytłaczało mnie to coraz bardziej. Miałam dość bycia "idealną". Ukrywania wszystkiego co we mnie siedzi. Wszystkich uczuć, emocji, myśli.
-Haneko, czemu uśmiech nie gości na twojej pięknej twarzy?-Pogodnym głosem spytał ojciec, który własnie wszedł do kuchni. Popatrzyłam na niego, a delikatny uśmiech sam wkradł mi się na usta. Stał kilka kroków ode mnie w czarnych spodniach wyprasowanych w "kancik" i białej koszuli. Dość niezdarnie próbował zawiązać sobie krawat, jednak w ogóle mu to nie wychodziło. Zaśmiałam się pod nosem podnosząc się z siedzenia.
-Nie rozśmieszaj jej, bo rozmaże makijaż.-Chłodny głos mojej matki nie wywołał na tacie żadnego wrażenia. Mężczyzna spojrzał na mnie i zaśmiał się bezgłośnie wzruszając bezradnie ramionami. Podeszłam do niego i chwyciłam za krawat. Może i nie umiałam wiązać go fachowo, tak jak moja mama, ale potrafiłam zrobić to lepiej od taty. Kiedy uporałam się z zawiązaniem go, poczułam jak przechodzą mnie dreszcze. Znałam to uczucie bardzo dobrze. Spojrzałam w prawo i zobaczyłam jak kobieta mierzy naszą dwójkę chłodnym wzrokiem. Chociaż słowo "chłodny" jest za delikatne.
-Mógłbyś w końcu nauczyć się wiązać krawat sam.-Powiedziała spokojnie. Poniekąd podziwiałam ją za to. Bo nawet w chwilach, kiedy jej głos powinien drżeć ze zdenerwowania nadal był spokojny, chłodny i opanowany.-Kogo będziesz o to prosił, kiedy Haneko wyjedzie?
-Gdzie wyjedzie?-Zapytaliśmy jednocześnie. Czyżby moja matka zaplanowała mi już całe życie?
-No jak to gdzie? Do najlepszego uniwersytetu jaki zna świat.
Mówiąc to postawiła na stole talerz z dwiema kanapkami. Następnie minęła zdziwionego tatę i wyszła z pomieszczenia. Spojrzałam na mężczyznę ze smutkiem. Ten objął mnie tylko ramieniem i pokręcił głową.
-Nie martw się. Hinata jeszcze zmieni zdanie.-Ścisnął mnie mocniej-A teraz jedz.
Wymusiłam na sobie uśmiech i posłusznie usiadłam do stołu. Tato nalał kawy do kubka i wyszedł z kuchni zostawiając mnie samą z myślami. Spojrzałam na kanapki ze zdrowymi kiełkami. Nie miałam już apetytu i szczerze mówiąc niedobrze mi się robiło od patrzenia na nie. Odsunęłam od siebie talerz i popatrzyłam za okno, za którym w dalszym ciągu szalał wiatr. Wiatr.. Jak ja bym chciała być tak wolna jak on...
Na początek
Blog jest poświęcony opowiadaniu/opowiadaniom wymyślonym przeze mnie. Jeśli jednak ktoś kto to czyta zauważy podobieństwo do swojej historii, to bardzo przepraszam, lecz chcę by wiedział, że wymyśliłam to samodzielnie. W końcu można wpaść na podobny pomysł czyż nie? Poza tym, inspiruje się różnymi historiami, anime, quizami itp.
Zdjęcia i ogółem grafika pochodzi z Google Grafika, Pinterest bądź DeviantArt. I dozwolone jest ich kopiowanie, ale tyczy się to tylko grafiki.
Poza opowiadaniem czasem będę tu wstawiać.. No nie wiem. Coś jakby kartki z pamiętnika? Dziennika? Ale to się jeszcze zobaczy :3
Mam nadzieje, że się spodoba i życzę miłego czytania :)
Zdjęcia i ogółem grafika pochodzi z Google Grafika, Pinterest bądź DeviantArt. I dozwolone jest ich kopiowanie, ale tyczy się to tylko grafiki.
Poza opowiadaniem czasem będę tu wstawiać.. No nie wiem. Coś jakby kartki z pamiętnika? Dziennika? Ale to się jeszcze zobaczy :3
Mam nadzieje, że się spodoba i życzę miłego czytania :)
EverSmille
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)